Seks

Masturbacja – jak wpływa na zdrowie?

Większość z nas To robi, lub robiła, ale nadal wstydzimy się o Tym mówić. O czym mowa? O masturbacji, która, choć jest czymś naturalnym, wciąż wywołuje niezdrowe emocje.

Według badania „Seksualność Polaków 2017” do masturbacji przyznaje się 67 proc. naszych rodaków. Zdecydowanie częściej onanizują się mężczyźni. Część lekarzy twierdzi jednak, że onanizował się każdy człowiek, gdyż takie zachowania można obserwować już w życiu płodowym. Wciąż jednak mówienie o tym i pisanie jest często powodem do wstydu. Zupełnie niepotrzebne, gdyż zdaniem seksuologów i lekarzy jest to naturalna część naszego życia seksualnego. Ba! Masturbacja jest zdrowa!

Dla wielu osób masturbacja może:

  • zmniejszać napięcie
  • redukować stres
  • poprawiać koncentrację
  • łagodzić ból
  • łagodzić skurcze związane menstruacją
  • poprawiać jakość kontaktów seksualnych
  • łagodzić suchość pochwy
  • ułatwiać zasypianie
  • zmniejszać ryzyko wystąpienia raka prostaty
  • stymulować układ odpornościowy

Masturbacja – jak robili to kiedyś na dworze Faraona?

Dlaczego więc to wciąż jest temat tabu? Pokutujemy za grzechy niewiedzy poprzednich pokoleń. Zerkając w karty historii widzimy jednak, że nie zawsze tak było. Egipcjanie, którzy byli uzależnieni od Nilu czynili wszystko, by zadbać o jego wody, które decydowały o płodności gleb. Brali to całkiem dosłownie, bo jednym z obowiązków Faraona było masturbowanie się w jego wodach, co miało gwarantować urodzajność. Starożytni Grecy nie zapładniali swoich rzek z powodów ideologicznych czy religijnych, onanizm był dla nich jednak formą lekarstwa na frustracje spowodowane brakiem partnerki. Dzisiejsi seksuolodzy pewnie by się z Grekami zgodzili.

Dlaczego masturbacja jest czymś wstydliwym?

Zły PR masturbacji robili nasi przodkowie sprzed 100 i mniej lat. Słynny filozof Immanuel Kant straszył, że masturbacja jest, pod pewnymi względami, gorsza od samobójstwa. Stanowi „urażenie człowieczeństwa w swojej własnej osobie” pisał w „Metafizyce moralności”. Niektórzy przeciwnicy onanizmu zbili na tym niezłą fortunę. John Harvey Kellogg, zanim zaczął produkować płatki śniadaniowe, prowadził z bratem sanatorium. Należał przy tym do do Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Kellogg żył w celibacie. Nie przeszkadzało mu to w posiadaniu żony i dzieci. Do niepokalanego poczęcia jednak nie doszło. Małżeństwo adoptowało dzieci, aby nie brukać swych ciał seksem. Kellog był zdania, że onanizm przyniósł ludzkości więcej nieszczęść niż zarazy czy wojna. Ta mroczna wizja skłaniała go do teorii, że autoerotycznym zachowaniom można zapobiegać poprzez właściwą dietę. Powinna być wysokokaloryczna i wegetariańska. Płatki śniadaniowe, które potem zaczął produkować, mogły pomóc w „leczeniu” z masturbacji. Z resztą jego teoria na temat zgubnego wpływu onanizmu była zbieżna z opinią innego znanego eksperta żywienia – Sylvestra Grahama (tego od niewinnych bułeczek).

Jak masturbacja wpływa na organizm?

Dość tego czarnowidztwa. Zajmijmy się jaśniejszą stroną autoerotyzmu. Ma ona bowiem niebagatelny wpływ na nasz organizm. W trakcie pobudzenia seksualnego i orgazmu nasze ciało wydziela dopaminę. Hormon ten aktywuje ośrodki przyjemności w mózgu oraz zmniejsza poziom stresu, pozwalając się nam zrelaksować. Podczas masturbacji wydziale się także endorfina nazywana hormonem szczęścia. Przy okazji działa ona także przeciwbólowo. No i nasz mózg pobudza ciało do produkcji prolaktyny pomaga zasnąć. Nic dziwnego, że seks uprawiamy w łóżku… Szczęśliwy finał samodzielnej zabawy z ciałem prowadzi do orgazmu, który stymuluje produkcję leukocytów, czym wzmacniamy układ odpornościowy.

Masturbacja dobra dla prostaty

Badacze uznają ponadto, że regularne onanizowanie się (choć jest w tym pewna nadinterpretacja o czym później) może prowadzić do zmniejszenia ryzyka raka prostaty. Taki wniosek wysnuli na podstawie badań kierowanych przez urologów z University of Valle*. Naukowcy przeanalizowali historię medyczną 31 925 pacjentów od roku 1992 do 2010. U mężczyzn, którzy mieli wytrysk 21 i więcej razy w miesiącu, ryzyko rozwoju nowotworu gruczołu krokowego było o jedną trzecią mniejsza niż u tych, którzy w miesiącu mieli od czterech do siedmiu orgazmów. Nie jest to więc wyłączna zasługa masturbacji, bo statystyka obejmuje wszystkie orgazmy w miesiącu.

Jak często masturbować się dla zdrowia?

Ile razy w miesiącu jest zatem zdrowe? Jednym z mitów jest obawa, że panowie „wystrzelają się” z plemników podczas masturbacji i nie będą w stanie mieć dzieci. Naukowcy twierdzą, że jest przeciwnie. Plemnik zbyt długo pozostający w jądrach traci nieco na swojej sprawności. Dlatego zaleca się regularną ich wymianę. Codzienna wymiana może być jednak zbyt obciążająca dla organizmu.

Powyższe słowa świadczą więc o tym, że nie taka masturbacja straszna jak ją malują. Oczywiście są odstępstwa od tej reguły i nadmierne przywiązanie do autoerotyki, które zastępuje nam drugą osobę, może przybrać czasem wymiar wymagający rozmowy z seksuologiem. Fakty medyczne sugerują, by czerpać ze swojego ciała przyjemność, poznawać je i starać się zrozumieć.

Źródło:

* Re: Jennifer R. Rider, Kathryn M. Wilson, Jennifer M. Sinnott, Rachel S. Kelly, Lorelei A. Mucci, Edward L. Giovannucci. Ejaculation Frequency and Risk of Prostate Cancer: Updated Results with an Additional Decade of Follow-up. Eur Urol 2016;70:974–82

https://www.europeanurology.com/article/S0302-2838(16)30140-3/abstract)

Komentarze