Zdrowie

Probiotyki przed wyjazdem na wakacje sposobem na udany urlop

Problemy z żołądkiem mogą zrujnować najpiękniejsze wakacje. Znajomi straszą Cię klątwą faraona, przestrzegają przed jedzeniem w ciepłych krajach? Aby móc cieszyć się letnim wypoczynkiem warto się zabezpieczyć; choćby probiotykami.

Wakacje i higiena nie zawsze idą w parze. Wcale nie dlatego, że w wolnych chwilach zamieniamy się w brudasów. Najzwyczajniej w świecie podczas wyjazdów w nowe miejsca mamy często gorszy dostęp do sprawdzonych źródeł wody i jedzenia. Biesiadujemy na plaży, łące, w lesie. Próbujemy nowych smaków. Kuszą nas surowe owoce, warzywa. Nawet jeśli nie są one skażone niebezpiecznymi bakteriami, to nasz układ pokarmowy przechodzi małą rewolucję, w jelitach zaś bariera ochronna w postaci naszej specyficznej flory bakteryjnej jest narażona na ciągłe ataki „nowych” bakterii.

Klątwa faraona, czyli wakacyjna biegunka

Kto choć raz był w Egipcie, Turcji, Tunezji, Maroko, Meksyku czy innym kraju uznawanym za egzotyczny, z pewnością słyszał o zagrożeniach jakie mogą czaić się w lokalnym pożywieniu. Przewodnicy, turyści nazywają to różnie: Zemsta Sułtana, Klątwa Faraona, Zemsta Montezumy. Brzmi groźnie, ale sprowadza się do dosyć niegroźnych, choć niewątpliwie uprzykrzającymi wakacje dolegliwościami: biegunką, wymiotami, nudnościami, gorączką. Trawają one zazwyczaj od 3 do 4 dni i spowodowane są nieprzystosowaną do tamtejszych bakterii naszej flory bakteryjnej występującą w układzie pokarmowym. Objawów nie można lekceważyć, ale warto je wcześniej zrozumieć.

Wakacyjna profilaktyka

Najczęściej szkodzą nam: Escherichia coli, Salmonella czy Campylobacter. Aby uniknąć zachorowania, należy dokładnie myć ręce mydłem przed i po posiłku. Warto w podróż zabrać płyn do dezynfekcji dłoni lub nasączane bakteriobójczym płynem chusteczki higieniczne. Trzeba także dokładnie myć pod ciepłą wodą warzywa i owoce. Wodę i soki pijmy w butelkach.

Jeśli już jednak nie uda nam się zapobiec nieszczęściu, najczęściej początkowo stosuje się leczenie objawowe i uzupełnia traconą w wyniku biegunki lub wymiotów wodę oraz sole mineralne. Po przejściu takiej infekcji konieczne jest przyjmowanie probiotyków, by przywrócić równowagę we florze bakteryjnej przewodu pokarmowego. Probiotyki mogą nas jednak także zabezpieczać przed żołądkowymi „sensacjami”.

Lactobacillus i Bifidobacterium – mocny duet probiotyków

Jedną z powszechnych przyczyn biegunki jest infekcja bakteryjna. Atakują nas małe pałeczki z gatunku Escherichia coli. Potrafią one wytwarzać toksyny. Coli potrafią ponadto przyklejać się do nabłonka jelita. Kłopoty mogą na nas ściągnąć także między innymi pałeczki Salmonelli.

Organizm człowieka wykształcił na szczęście mechanizmy obronne. W jelicie na co dzień ciężko pracują szczepy Lactobacillus i Bifidobacterium. Mają one zdolność do “przyklejania” się do enterocytów (wyspecjalizowanych komórek jelita odpowiedzialnych za wchłanianie substancji pokarmowych) i dzięki temu blokują wchłanianie np. toksycznych substancji produkowanych przez Escherichia coli.

Probiotyki na straży jelit

Lactobacillus i Bifidobacterium to probiotyki. Według definicji Światowej Organizacji Zdrowia to żywe drobnoustroje, które podane w odpowiedniej ilości wywierają korzystny wpływ na zdrowie gospodarza. Takie bakterie znajdują się choćby w produktach mlecznych poddanych fermentacji, czyli jogurtach i kefirach. Jeśli nie stosujemy akurat antybiotyków, mamy urozmaiconą dietę i nie cierpimy na inne choroby układu pokarmowego, to kefir z jogurtem zazwyczaj wystarczają do utrzymania odpowiedniej flory bakteryjnej. Na wakacjach spożywanie przetworów mlecznych nieznanego pochodzenia od lokalnych wytwórców, w małych restauracjach może być jednak ryzykowne. Przydatna może się okazać suplementacja probiotyczna.

2 kilogramy bakterii

Aby jakiś produkt mógł być uznawany za probiotyczny powiniem zawierać w jednym gramie minimum 10 mln Bifidobacterium albo 100 mln Lactobacillus. Dlatego nie każdy produkt, który ma bakterie probiotyczne jest probiotykiem. Ważne jest także to, by były one zdolne przetrwać podróż do jelita grubego i stawiły się na miejscu w stężeniu na tyle dużym, by skutecznie zasiedlić nabłonek jelita. Bakterie konkurują bowiem o każdy skrawek naszych jelit, a są one ogromne. Same jelito grube ma powierzchnię 300 do 400 metrów kwadratowych. W jelitach żyją 2 kilogramy bakterii. Jeśli więc ten obszar zamieszkują nasi obrońcy, to będą oni walczyli o terytorium z intruzami. Jeśli zaś nasza dieta nie sprzyja rozwojowi „dobrych” szczepów to ryzykujemy ekspansję tych „złych”.

Komentarze